Język behawioralny

15 Sty

Jezyk ma w dzieke Freuda przeogromne znaczenie; jest to najwspanialsze narzedzie jego kunsztu. Posluguje sie on jezykiem niemieckim w sposob nie tylko mistrzowski, ale czesto poetycki; z reguly wyraza swoje mysli zgodnie z prawdziwa sztuka wymowy. Wiedza to i uznaja powszechnie ci, ktorzy poznali jego pisma w oryginale. Wielokroc zauwazano, ze Freudowskie opisy przypadkow czyta sie jak najlepsze powiesci jego czasow. Wielu pisarzy niemieckich uznaje Freuda za wielkiego styliste. Tomasz Mann, piszac o jednej z jego ksiazek, powiada, ze w strukturze i formie nawiazuje ona do wzorow wielkiej eseistyki niemieckiej, ktorej stanowi mistrzowski przyklad.Hermann Hesse cenil w dziele Freuda wielkie wartosci zarowno ludzkie, jak literackie; dodajac, ze w jego jezyku: jasnosc myslowa laczy sie z pieknem wyrazen i scisloscia definicji.Albert Einstein podziwial Freuda nade wszystko za wspaniale pisarstwo, powiadajac, ze nikt ze wspolczesnych piszacych po niemiecku, nie moze mu dorownac w mistrzostwie jezykowym, z jakim ujmuje swoj przedmiot.1 W rzeczy samej, Freud uksztaltowal swoj styl na klasykach niemieckich – przede wszystkim na Goethem, ktorego studiowal w latach mlodzienczych i ktory wywarl na niego gleboki wplyw. (To wlasnie Goethe, nawiasem mowiac, wprowadzil do jezyka niemieckiego slowo sublimieren, to sublimate [sublimowac], piszac o koniecznosci przeksztalcania, doskonalenia i uwznioslania uczuc ludzkich). Poniewaz dla Freuda znalezienie mot juste mialo tak wielka wage, wprowadzanie w przekladach niezrecznych wyrazen majacych byc odpowiednikami jego pojec i stosowanie przez tlumaczy niewlasciwych procederow jezykowych wyrzadza tym wieksza szkode jego ideom. Mysl Freudowska, odarta z wlasciwego slowa czy pozbawiona odpowiedniego ujecia, zamienia sie w grube uproszczenie, a nawet ulega calkowitemu znieksztalceniu. W niestarannych tlumaczeniach slowa jego zostaja pozbawione wielu lub wiekszosci subtelnych elementow zmyslowych i aluzji, ktorymi poslugiwal sie umyslnie, aby umozliwic czytelnikowi zrozumienie tego, o co mu chodzi, i aby wywolac reakcje czytelnika nie tylko na pozioomie intelektualnym, lecz takze na poziomie emocjonalnym – nie tylko w swiadomosci, lecz takze w nieswiadomosci. Jedynie wowczas, gdy gdy rozumienie mysli Freuda przebiega na obu tych poziomach, mozna w pelni uchwycic przekazywane przez niego znaczenia, cala ich subtelnosc i bogactwo; a dla wlasciwego pojmowania psychoanalizy jest to sprawa kluczowa. Wszedzie tam, gdzie w przekonaniu Freuda bylo to tylko mozliwe, staral sie on przekazywac swoje nowe idee za pomoca najzwyklejszych slow, z ktorymi czytelnik jego obeznany byl od dziecinstwa; wielkim dokonaniem stylistycznym Freuda jest to, ze nasycil je takimi odcieniami, znaczeniami i powiazaniami myslowymi, ktorych w dotychczasowym zyciu nie mialy. Kiedy dla przekazania czegos zwykle, codzienne slowa okazywaly sie niewystarczajace, z owych zwyklych slow tworzyl nowe, czesto przez polaczenie dwu takich slow, co jest nagminna praktyka w jezyku niemieckim. Jedynie wtedy, kiedy slowa bedace w powszechnym uzyciu – nawet wyposazone w nowe znaczenia albo polaczone ze soba czy uszeregowane – nie przekazywaly w odpowiedni sposob tego, co chcial wyrazic, uciekal sie do greki lub laciny, jak w przypadku terminu zespol edypalny, ktory wiaze sie z mitem greckim. Nawet wowczas jednak wybieral okreslenia, o ktorych wiedzial, ze nie beda jego czytelnikowi obce, i ze dzieki temu czytelnik wyposazy je w te wazne skladniki znaczeniowe, ktore w zamierzeniu Freuda sluzyc mialy przekazywaniu zarowno jawnych sensow, jak sensow ukrytych, glebszych. Zakladal, ze czytelnicy jego to osoby wyksztalcone, ludzie wychowani na klasykach, podobnie jak on sam. (Za czasow Freuda w Gymnasium greka i lacina byly przedmiotami obowiazkowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *